June 24th, 2008
No i sprobowalem kolejnego sportu. Tym razem padlo na rolki. Bardzo fajne uczucie z takiej jazdy- prawie tak samo jak na lyzwach. Dupoloty i problemy z utrzymaniem rownowagi tez podobne
Jednak przyjemnosc z jazdy jest super i mozna na nich osiagac naprawde niezle predkosci.

Zadowolony rolkowiec

Pirwsze szusy na parkingu

Hi hi no i My, bo przeciez nie jezdze na tych rolkach sam
Posted in USA | No Comments »
June 24th, 2008
Kolejne lato, kolejne wakacje i znow w Stanach. Miejsce to samo- czyli South Lake Tahoe i okolice. Pierwsza z wycieczek, tym razem troche historycznie, najpierw do Genoa, najstarszego miasta w Nevadzie, a pozniej do Carson, stolicy Nevady.

Za kierownica czarodziejskiego wehikulu…

czyli Suburbana. Bardzo mila ciezarowka sluzaca za samochod osobowy.

Muzeum kolejnictwa w Carson City

Wszystkie dzieci lubia lokomotywy…

naprawde wszystkie

Hihi, cos mi sie moj wydzial AWF-u skojarzyl
Posted in USA | No Comments »
September 27th, 2007

Dzien 4. W koncu dotarlismy nad Grand Canyon

Widok z polnocnej krawedzi zrobil na mnie zdecydowanie lepsze wrazenie, niz z poludniwej rok temu. Niestety na zejscie na dol nie mielismy czasu.

W oddali klify pod Page.

I te same klify z bliska.

A to juz ostatni kanion na naszej trasie- Antelope Canyon.

Zdjecia tylko ze statywu, no i trzeba nieruchomo stac, zeby cos z tego wyszlo. Ani sie udalo

Wrazenia niesamowite. Drzewo ktore utknelo jakis tydzien przed naszym przyjazdem, przyniesione przez wode.

Slonce, gdzies tam u gory.

Wszystko wyszlifowane tylko piaskiem i woda.

Navajo Bridge na Colorado.

Gdzies po drodze z Page do Las Vegas.

Dzien 5. Prawie Paryz, ale to tylko Las Vegas.

Nie ma to jak kolorowe, tandetne neony

Chociaz Wenecja byla calkiem, calkiem

W koncu niestety przyszedl czas na powrot. Ale nie o pustych zoladkach
Posted in USA | 1 Comment »
September 27th, 2007

Dzien 1. Droga z Tahoe do Bryce Canyon National Park byla meczaca. 660 mil po 5 godzinach snu to nie najlepszy pomysl. Dodatkowo dlugie proste skutecznie usypiaja. Ania i ja gdzies na pustkowiu.

Dzien 2. Bryce Canyon przywital nas chlodem, ale takze pieknymi widokami.

Widoki nr 2. A wszystko dzieki zamarzajacej

Queen Gardens- jeden z latwiejszych i fajniejszych widokowo szlakow w Bryce Canyon.

Twin Bridges w tle.

Bywaja tez dosc strome zejscia.

Dzien 3. A to juz camping w Zion National Park. Tu dla odmiany bylo za goraco

Szlak na Angels Landing. W dole widoczna jego latwiejsza czesc.

Tu zaczela sie ta trudniejsza.

Bylo naprawde stromo. W dole autobus.

Na szczyt jak po sznurku, znaczy po lancuchu.

Dolina Zionu z Angels Landing. Bylo warto

I druga strona doliny.

Zejscie tez bylo fajne
Posted in USA | 1 Comment »
September 5th, 2007
Posted in USA | No Comments »
September 5th, 2007
Sand Mountain to jedne z niewielu tak wielkich wydm tutaj w USA, wiec czemu by nie skorzystac z akazji i ich nie zobaczyc. Szczegolnie, ze niedaleko z Tahoe.

Kolejny napotkany mis, wybieral sie na ryby akurat. Drobne zakupy w Reno

Temu sie troche przysnelo na laweczce. Przystanek na jedzenie w Virginia City.

Troche nas w czasie tego wyjazdu gonily burze. Wlasnie sie wiatr wzmogl i wywiewa piasek z pustyni na droge i nie tylko. Niesamowite wrazenie, latajace kulki krzewow, skrzypiace, ruszajace sie znaki, zupelnie jak na filmach. Szybka ewakuacja do samochodu i jedziemy dalej.

A to juz Sand Mountain w calej okazalosci. Duzo ludzi jezdzacych na quadach, motocyklach, buggiesach. Opony z lopatkami niemal obowiazkowe. Na dole mozna sie rozbic campingowozem lub namiotem.

Widok z gory na camping o czesc wydm. Z prawej biala plama w oddali to pole soli, na ktorym caly czas dziala kopalnia.

Na szczycie jest na tyle stromo, ze mozna sobie pozjezdzac. Na brzuchu…

…na plecach…

… w tandemie w sposob blizej nieokreslony

Na koniec dnia bylismy troche popuszczac latawce i pojezdzic na deskach. W nevadzie nie brakuje do tego miejsca.

Posted in USA | 1 Comment »
September 5th, 2007
Posted in USA | No Comments »
September 5th, 2007
…czyli jeden z bardziej znanych szlakow pieszo- rowerowych nad Tahoe. Ciagnacy sie wzdluz wchodniego brzegu, szczytami gor, daje mozliwosc podziwiania niesamowitych widokow.

Taki sobie widoczek ze szlaku. Keep Tahoe Blue

Tytulowa lawka…

.. i widok z niej.

Punkt widokowy na poludniowa czesc wybrzeza.
Posted in USA | No Comments »
July 23rd, 2007
Tym razem na moto. Trase mielismy prawie w calosci wyznaczona. Droga szutrowo kamienista, dosyc prosta, jedynie koncowy zjazd trudny- duzo luznych kamieni i stromo. Aha, no i przed samymi zrodlami musielismy sie przez rzeke brodem przedostawac, bo zrodla oczywiscie sa nie na tym brzegu, z ktorego sie przyjezdza. Bylo ciekawie, mi prawie udalo sie zalac moto, na szczescie tylko prawie. Powrot nie nalezal do najlatwiejszych. Zmeczenie dalo sie we znaki, a do tego woda jeszcze mi sie skonczyla. Bilans wyjazdu- jakies 3 moje gleby i zlamana klamka od hamulca, oraz ze 3 gleby Yetiego i troche skrzywiony podnozek w jego moto. Ale nic nam nie jest i motocykle tez jakos chodza wiec wyprawa udana.

Opuszczona przyczepa US Navy gdzies zupelnie posrodku niczego.

Droga powrotna i nasze zmagania z gorka.

Drugi napotkany mis w tym sezonie. Byl dosc daleko i jakis taki maly, dlatego zdjecie niewyrazne, ale fajnie biegal

Markleeville i upragniony sklep z woda i batonikami…

..byl na szczescie otwarty.
Posted in USA | No Comments »
July 23rd, 2007
Po poszukiwaniach zrodel jakis odpoczynek sie nalezal. Dlatego nastepnego dnia padlo na Reno i jego park wodny. Jak wypoczywac to wypoczywac. Pierwszy raz bylem w tak duzym parku, ale na pewno nie po raz ostatni. Pogoda jak zwykle dopisala

Adrian na jednej z lepszych atrakcji w parku- wrazenie spadania niesamowite.

We dwojke tez mozna

Wybor zjezdzalni naprawde spory, a to tylko jedna z 3 wiez w parku…

Jedno z lepszych ujec- Adrian na zjezdzalni

Mamusiu, prawie spadam!!!

Bylo tez cos w sam raz dla mnie

My name is Bond, James Bond
Dawno nie zrobilem sobi gorszego zdjecia.

Po paru zjazdach mialo sie ochote na dluzszy odpoczynek w leniwej rzeczce.

Troche minigolfa na wieczor tez nie zaszkodzi. Pole oczywiscie dwa kroki od parku wodnego, takze nie musielismy sie zbytnio meczyc z jego znalezieniem.

Profesjonalisci w akcji
Posted in USA | No Comments »