Nowe moto
Dokladnie rok po tym jak skradziono mi XR600R kupilem kolejny motocykl. DRZ400S – mniejszy, poreczniejszy i mimo ze troche slabszy to wcale nie wolniejszy… Jezdzi sie bardzo dobrze a nawet lepiej. Niestety motocykl to nie rower wiec walcze caly czas z odruchami z kolarstwa gorskiego. Tu nie ma po co ciagnac kierownicy, podpierac sie nogami czy hamowac… w zasadzie nalezaloby tylko krecic gaz… tylko ze ja sie czasem zwyczajnie boje… Zauwazam jednak pewien postep – wiec moze nie bedzie tak zle…
Ponizej filmik z wjazdy pod gore jednym ze szlakow w Tahoe. Krecilem malym aparatem Canona zamocowanym z boku motocykla. Niestety byl to jego ostatni filmik. Tym razem nie udalo mi sie uratowac zablokowanego obiektywu (robilem to juz wczesniej nie raz). Czas kupic GoPro albo VHoldr. Tylko czy to ma sens? Video jest nudne jak 13to minutowe flaki z olejem (motocyklowym). Nie, nie mam tam gleby ani skosko ani nawet niedzwiedzia… Raz sprzet mi gasnie i dwa razy podpieram sie noga… Widac ze brak mi formy w nogach bo za duzo siedzie i boje sie okrecic… Nie widac niestety ze wiekszosc szlaku jest pod dosc stroma piaszczysta gore (nie do wyjechania na rowerze)… ale co tam… ucze sie!
